“Skoro inni mogą…” – czyli o porównywaniu się do innych w chorobie przewlekłej.

W świecie social mediów i kultury ciągłej produktywności wystarczy chwycić telefon, by natknąć się na „motywacyjny” kontent pełen uśmiechniętych i aktywnych osób funkcjonujących mimo trudności. Wtedy pojawiają się myśli…

“Ona pracuje mimo choroby. Dlaczego ja nie daję rady?”

„On tyle podróżuje, robi coś ze swoim życiem, a ja rzadko kiedy wychodzę z domu.”

„Może to ze mną jest coś nie tak?”

Takie myśli nie są przypadkowe. To naturalny mechanizm społeczny, jednak u osób zmagających się z chorobą przewlekłą może być on szczególnie szkodliwy.

Dlaczego się porównujemy?

Psychologia społeczna wyróżnia dwa mechanizmy porównywania się – „w dół” lub „w górę”. Oba mają realne funkcje w naszym życiu. Pierwszy z nich polega na zestawianiu się z osobami, które, przynajmniej w naszym odczuciu, radzą sobie gorzej niż my. Dzięki temu jesteśmy w stanie na jakiś czas podbudować swoją samoocenę i tym samym poczuć się lepiej.

Z jakiego powodu tak często jednak konfrontujemy się z osobami, które radzą sobie „lepiej”? Naturalnie mamy potrzebę oceniania siebie względem innych ludzi i szukania punktu odniesienia. Obserwowanie osób, które osiągnęły sukces, może więc w teorii motywować do działania i wyznaczania nowych celów.

Brzmi nieszkodliwie, prawda? Problem pojawia się jednak, jeśli staje się to obsesyjne i zaczyna negatywnie wpływać na nasz nastrój i ogólną samoocenę.

Łatwo jednak zapomnieć o jednej kluczowej rzeczy…

Nie widzimy całego obrazu

To zdjęcie znajomego ze słonecznej plaży nie pokaże dni spędzonych w łóżku tydzień wcześniej. Ta influencerka, która właśnie przebiegła maraton mimo choroby, nie publikuje też chwil, gdy nawet umycie włosów było wyzwaniem.

Rzecz w tym, że to, co pokazujemy w Internecie lub nawet to, o czym opowiadamy w sytuacjach towarzyskich, to tylko wybrane momenty, z którymi czujemy się najlepiej i które chcemy pokazać innym.

Często pomijamy też indywidualną sytuację życiową i nierówne przywileje, takie jak finanse, dostęp do opieki medycznej czy sieć wsparcia. Nie wiemy też, co dzieje się w głowie drugiego człowieka i jakie mogą być jego wewnętrzne zmagania.

Kultura produktywności premiuje „zaciskanie zębów”, przezwyciężanie trudności i aktywność nawet mimo cierpienia. Dlatego tak łatwo jest popaść w pułapkę myślenia, że „powinniśmy radzić sobie lepiej”. Jednak porównywanie swojej codzienności z małym wycinkiem życia innych nie jest fair – ani dla nas, ani dla innych.

Nie chodzi o to, żeby zupełnie przestać się porównywać – to chyba nawet nie byłoby możliwe. Są jednak sposoby na to, żeby ograniczyć negatywny wpływ, jaki ten mechanizm ma na naszą psychikę.

Co może pomóc?

  •       Pamiętaj, że nie widzisz całości – gdy zaczynasz się porównywać, przypomnij sobie, że nie masz dostępu do całego obrazu rzeczywistości drugiego człowieka. To, co widzisz, to często tylko efekt, a nie cały proces.
  •       Skup się na sobie – być może brzmi to banalnie, ale pierwszym krokiem może być zmiana punktu odniesienia. Zamiast patrzeć na innych ludzi i ich osiągnięcia, skup się na tym, jak Twoje funkcjonowanie zmieniło się w czasie. Może jesteś w stanie zrobić więcej kroków w ciągu dnia niż w zeszłym miesiącu? Może masz siłę częściej wychodzić z domu i spotykać się ze znajomymi? Twoje “100%” może każdego dnia wyglądać inaczej, ale jeżeli wykorzystujesz swoje zasoby najlepiej, jak potrafisz, uwzględniając potrzeby i ograniczenia swojego ciała, to znaczy, że dajesz z siebie wszystko.
  •       Zmień poprzeczkę – w powszechnej narracji produktywność to nieustanny samorozwój i ciągłe przekraczanie własnych granic. Jednak czasem to właśnie odpoczynek, poproszenie o pomoc czy rezygnacja z tego, co nie służy Ci w danym momencie może być największym sukcesem.
  •       Unikaj „triggerów” – prawda jest taka, że nie unikniesz wszystkich sytuacji, które wzbudzają negatywne emocje. Możesz jednak ograniczyć to, co źle na Ciebie wpływa. Dobrym miejscem, żeby zacząć, są media społecznościowe – przyjrzyj się treściom, jakie obserwujesz, i zastanów się, co tak naprawdę Cię motywuje i inspiruje, a co wzmaga u Ciebie poczucie winy lub presję.

Każda historia wygląda inaczej

Nawet dwie osoby z tą samą diagnozą mogą funkcjonować zupełnie inaczej. Każdy organizm ma inne granice, możliwości i potrzeby, których nie da się uczciwie porównać. Właśnie dlatego, zwłaszcza w doświadczeniu choroby przewlekłej, zestawianie się z innymi rzadko przynosi jakiekolwiek korzyści.

Istnieje przysłowie, które głosi, że porównywanie się jest złodziejem radości. Warto więc uważać, by nie zabrało nam też poczucia sprawczości i świadomości, że nasze indywidualne granice są ważne.